wtorek, 16 lutego 2016

wszystko ma swój czas

długo mnie nie było
długo za długo
nie było tutaj ... NAS !

Mijałam dziś na osiedlu dzieciaka,
pędzącego co tchu chłopca, z wypiekami na twarzy, strachem w oczach
z wielkim plecakiem pełnym książek o wszystkim i niczym,
było przed 9:00 - i od razu pomyślałam sobie:
"boi się, że nie zdąży na lekcje"!?
"czeka go dziś coś ważnego"...

Miałam dokładnie to samo,
przyśpieszałam kroku co sił, biegłam, chciałam zatrzymać wskazówki zegarów..
Bo spóźnienie, bo Pani, bo dlaczego.
Nie znosiłam tego uczucia.
Biegłam po to, na co czekałam tygodniami, latami,
unosiłam się ponad ziemią z tej euforii.

Dziś mijając go, pomyślałam... Cieszę się, że mam to za sobą.
Patrz, potem przyjdą kolejne pośpieszne dni i lata.
Nawet nie wiesz kiedy, znów będziesz tak biegł...

na zajęcia z tańca, bo zaczną i zmarnujesz pół godziny choć tak ciężko trenowałeś
na pociąg, przecież musisz tam jechać, zdążyć i być na ten właściwy sobie czas,
na egzamin na uczelni, ciągle powtarzasz w myślach strzępki tego, co pamiętasz,
na koncert, przecież zaraz się zacznie, a może zagrają twój ulubiony kawałek
na randkę, trzeba dobrze wypaść, a przecież tak nieładnie się spóźniać
do pracy, jak to wygląda, ciągle przychodzisz ostatni
uważaj
zwolnij trochę

Nie biegnij tak, bo nie zauważysz jak szybko przepływa cenny czas.

a zaraz potem będziesz na kolejne piękne i mądre rzeczy, które mają cię spotkać -
czekał.

Więc ciągle czekasz i wypatrujesz..
Trenera, dla którego wcale nie jesteś jakiś ważny,
Pociągu, którego nie ma i nie ma...
Egzaminu, który przełożyli na przyszły tydzień...
Koncertu, który może dziś wcale się nie zacznie...
Jego w progu kawiarni, siedzisz wciąż sama, nie zdążyłaś poprawić włosów, tak biegłaś przecież
Szefa, który przychodzi po swoich pracownikach, aby w spokoju wypić swoją kawę z pianką,

Czekasz na rozpoczęcie i wynik koncowy.
Na wschody i zachody słońca.
Na północ, na szóstą rano,
Na miłość, na przyjaciela,
na łzy nawet czasem
lub zwyczajnie
na szczęście.

Pomyślałam sobie dzisiaj,
że ja mam za sobą te wszystkie spóźnienia,
etapy i momenty.
Czekałam tyle razy.
Tyle razy biegłam,
Potykałam się i znów wracałam.

Wiele razy się zawiodłam,
zwykle jednak było warto.

Budują nas te wszystkie chwile
często tak beztroskie, mocne,
czasem  niepotrzebne.
Upadki bolesne, wzloty tak skrzydlate, że niemal zdobywałam świat.
Chwile szczęścia tak prawdziwego, jak najszczersze złoto.

Spotykałam mądrych ludzi, którzy wiele w życiu potrafią nauczyć,
Wzbierały się we mnie potoki głębokich myśli i refleksji, z których można utkać własny los,
 Poznawałam nowe miejsca, cudowne widoki, zatrzymywałam je jak na filmie,

Ale kiedy to wszystko już minęło, przeszło i oddaliło się nieco ...

Wymyśliłam sobie, że chcę aby wreszcie teraz zaczął się nowy, lepszy czas.
Że teraz nadszedł ten moment na przełom w moim życiu

Życiu od tamtego dnia podzielonemu na pół.

Bo najpiękniejszy cel i czekanie
zaczęło się we mnie pól roku temu.

Na to aby wziąć odpowiedzialność za nowe życie
i aby udźwignąć takie pokłady miłości w sercu

warto było biec i czekać.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz