Tak to ze mną jest że czasem coś postanowię ...
i nic z tego.
Czasem obiecuję, przysięgam, naprawdę bardzo chcę...
nie wychodzi i już.
Tak jest i z tym blogiem...
tak bardzo chciałabym nadać mu rozpędu, magicznych skrzydeł,
wiatru w plecy i duszy.
Próbuję.
Czasem na pewno każdemu z nas zdarzają się takie dni jak dziś.
Mogą spotkać nas na spacerze w parku,
na kawie pod parasolką,
dni pełne czegoś pozytywnego !
Wrześniowe, słoneczne, zielono-niebieskie.
Dni, kiedy coś zwalnia, coś dodaje energii
Dni wolne od pracy, która nie przynosi satysfakcji.
Dni, w które powoli piję zieloną herbatę
i marzę o tym by zegary stanęły,
by Ci, których kocham, smacznie spali po ciężkiej nocy,
by wiatr za oknem strącał niespiesznie żółte liście,
by na kuchence bulgotały knedle ze śliwkami...
Takie dni jak te pozwalają mi odetchnąć,
zatrzymać się na chwilę,
wyciągnąć dłoń w stronę marzeń i zakurzonych myśli ...
( czasami to już tylko one pomagają jakoś przetrwać :)
Oderwać się od codziennej gonitwy nie jest łatwo,
ale mam nadzieję, że wkrótce wszystko wejdzie na nowe, lepsze tory.
Czeka nas długa i cudna jesień.
Poczekamy na nią i zobaczymy ....